Właściwie to ja nie siedzę przed kompem. Ja przed nim leżę.
Yyy, wróć! No więc, leżę w łóżku i korzystam z laptopa (chwała temu, co wymyślił to urządzenie). Nie jestem zdrowy (zaziębiłem się) i nie jestem szczęśliwy. Właściwie jestem głęboko nieszczęśliwy.
W tej chwili dyktuję (ach, jakie ładne słowo) mojej Armii przez duże "A" podbój ruskich w Civce. Mały odwet na historii, niech mają za swoje. Jednak nie gram już dla przyjemności. Gram, żeby cokolwiek robić, żeby uchronić się przed nicnierobieniem.
CDN za godzinę...
środa, 28 listopada 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz