środa, 28 listopada 2007

To i owo

Właściwie to ja nie siedzę przed kompem. Ja przed nim leżę.

Yyy, wróć! No więc, leżę w łóżku i korzystam z laptopa (chwała temu, co wymyślił to urządzenie). Nie jestem zdrowy (zaziębiłem się) i nie jestem szczęśliwy. Właściwie jestem głęboko nieszczęśliwy.

W tej chwili dyktuję (ach, jakie ładne słowo) mojej Armii przez duże "A" podbój ruskich w Civce. Mały odwet na historii, niech mają za swoje. Jednak nie gram już dla przyjemności. Gram, żeby cokolwiek robić, żeby uchronić się przed nicnierobieniem.

CDN za godzinę...

Brak komentarzy: