piątek, 30 listopada 2007

Sztuka na wagę

22:00. Jestem (nadal chory), i jednocześnie mnie nie ma. Obecny ciałem, ale nieobecny duchem. Gdyby ktoś mnie w tej chwili zapytał, co w gruncie rzeczy robię, na 100,1% odpowiedziałbym "nic". Jaki ja jestem przewidywalny. A co w tej chwili robię? Ponieważ chcę być tu szczery, nie odpowiem "nic". Piszę. Ale czy pismo wystarczy do wyrażenia niektórych emocji? Wątpię. Może dla poety to aż za dużo, ale ja przecież nie jestem poetą i nie potrafię zapisywać myśli na kartce papieru. (Tym bardziej, że od dzieciństwa wszyscy wmawiają mi że kiepsko piszę wszelkie wiersze, a ponieważ nie chcę tutaj robić siary, to nie pokażę moich wierszy.) A czy obraz to odpowiedni środek do wyrażania emocji? Chyba wystarczy.

No więc, będę dziś pisał (pieprzył?) o sztuce!
Ale czym jest sztuka?

Sztuka to obraz, najprościej mówiąc. W zamierzeniu, sztuka ma wyrażać myśli artysty poprzez odpowiedni dobór kolorów, ułożenie elementów oraz poprzez same elementy obrazu. Jednocześnie obraz może prezentować wartości estetyczne spore/żadne. We współczesnych czasach najczęściej tworzy się sztukę abstrakcjonistyczną, która to polega na tym, iż malarz nie poiwnien być ograniczony prądami malarskimi oraz wszelkimi normami. Zgodnie z tym, najważniejszym elementem obrazu winno być właśnie jego przesłanie oraz uczucia artysty. Ja tu postanowiłem omówić kilka wyelkich obrazów. A poważną notkę o sztuce zapowiadam na gdzieś koło 20 grudnia :)
Jackson Pollock - "No.5", 1948, 140 mln USD

No i widać, jaka niesprawiedliwość panuje na tym świecie. Obraz został całkiem niedawno sprzedany za - uwaga - 140 milionów dolarów! Widać wystarczy rozpoznawalne nazwisko artysty (sam obraz nie jest zły, spróbujcie coś takiego namalować, żeby nie zaburzyć ogólnej kolorystyki obrazu - to bardzo trudne i wątpię, żeby mi coś takiego się udało), żeby opchnąć obraz za ogromną cenę.
Gustaw Klimt - "Adele Broch-Bauer I", 1907, 135 mln USD

Zapytam wprost - kto go kupił za tyle? Czy naprawdę taki da Vinci czy tam Dali malują aż tak źle, żeby to był drugi najdroższy obraz świata (po numerze piątym)!? Obraz co najmniej dziwny, jednak muszę przyznać że jakimś cudem wszystko do siebie pasuje, chociaż ta suknia przywodzi mi na myśl... drewno. Niee, jednak moim zdaniem nie powinno się czegoś takiego kupować za 135 milionów.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

Ja jestem prostym człowiekiem, do mnie te obrazy nie przemawiają. Owszem, jakąś tam wartość artystyczną to mają, ale widziałem ładniejsze obrazy. No.5 przywodzi mi na myśl zdjęcie satelitarne z google maps. I to jest plus tego obrazu, fajny efekt.