piątek, 30 listopada 2007

Munch

Edward Munch był bardzo ważną postacią w historii sztuki. Był ekspresjonistą, jego obrazy są pełne uczuć. Uwielbiam je. Powiesiłem sobie "Krzyk" na ścianie - "Trwogi" niestety nie (bo bym nie zasnął :P). Chciałem to napisać w poprzedniej notce, ale stwierdziłem, że sztuki Muncha nie wolno stawiać w jednym szeregu z tymi bohomazami :)
Edvard Munch - "Krzyk", 1893

Po prostu kocham ten obraz! Naprawdę. Powiesiłem go sobie na ścianie (nawet). Obraz aż tętni emocjami, naprawdę, to dopiero jest sztuka współczesna (a nie religijno-pornograficzne bohomazy XXI wieku). Zwracam uwagę na wyraz twarzy postaci głównej - nic o niej nie wiemy, jakiej jest płci czy wieku? Można się domyślać. Myślę, że Munch chciał pokazać że tu chodzi o każdego. I jeszcze dwóch przechodni na końcu.Edvard Munch - "Trwoga", 1894

Ten obraz, gdy go pierwszy raz zobaczyłem, trochę mnie przeraził. Nie mówię o twarzy baby i Gustawodrugoadolfopodobnego mężczyzny z boku na pierwszym planie, ani nawet o tym popaprańcu, co jest za nim. Spójrzcie na dalsze twarze. Bez wyrazu. Tam nawet nie ma twarzy. A twarz jednej z osób na dalszym planie koło poręczy wygląda jak twarz psa. To chyba jakiś pogrzeb. Brr... mocne.

Edvard Munch - "Rozpacz", 1892

Kolejny obraz, ta sama sceneria. Technika przypomina mi ostatnie dzieła Van Gogha, jak choćby "Pole pszenicy z krukami" pełne krech. Zwracam uwagę na dwóch przechodniów w tyle, wyglądają, jakby się z czegoś śmiali (albo byli pijani). Mają charakterystyczny strój (jakby byli na pogrzebie), a śmieją się z... być może z postaci na pierwszym planie? Ten obraz trzeba przeanalizować. Pozostawiam go do waszej interpretacji. I w końcu...


Edvard Munch - "Rozpacz", 1893/94

Prawie to samo. Ja bym go jednak tak nie nazwał. Nazwałbym go "żal", "obojętność". Dlaczego? Mężczyzna na pierwszym planie ma ręce w kieszeniach i głowę zwróconą do podłogi (w dodatku wygląda jak Sekielski). To jakby coś mu się właśnie nie udało i teraz próbuje zapomnieć, nie tylko o porażce, która być może nie była jego winą, ale także o świecie. I ta porażająca obojętność przechodniów na dalszym planie.

Chciałbym, abyście w komentarzach pod tą notką (o ile jakieś będą) powiedzieli, czy zgadzacie się z moimi ocenami tych obrazów i jakie są wasze odczucia po oglądnięciu ich (zakładam że każdy już widział Krzyk). Tyczy się także tych z poprzedniej notki.

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Osobiście nie jestem zwolennikiem sztuki współczesnej, wolę np. malarstwo barokowe. Ale Munch jest całkiem niezły, trzeba przyznać.

Bardzo ciekawy efekt daje zestawienie tych obrazów koło siebie, gdzie ludzie wypełniają tą samą przestrzeń.

Imho, całą niezwykłością Krzyku, jest jego... psychodeliczność. Myślę, ten obraz pasowałby do klimatu "opuszczonego wesołego miasteczka". Czaisz to?

PS: Fajnie, że się wzięłeś za sztukę, takiego bloga jeszcze nie widziałem ;)

Izrael Radomski pisze...

Na moje, to bardziej przerażająca jest "Trwoga" niż "Krzyk", ale:

1. Co do tego samego miejsca - tu się można doszukiwać głębszej symboliki. To dziwne, bo nie potrafię sobie wyobrazić śmiejącej się osoby w tej scenerii - choć na pierwszy rzut oka zachód słońca i pomost nie pasują do takiej psychodeliki, to jednak po głębszym zastanowieniu wszystko jest idealne.

2. Czaję. Doskonale to ująłeś, tyle że... psychodeliczność? Bym tak tego nie nazwał. Te obrazy mogą wywołać strach i niepokój, ale to jeszcze nie psychodeliczność, bo każdy obraz może to zrobić :)

Anonimowy pisze...

Bede dosadna.
Myślę,że straszliwie spłyciełeś w opisie obraz "Trwoga" nazywając go pogrzebem ? Tu chodzi o egzytencjalizm, szarą mase jaka jest człowiek, kruchość istnienia, osamotnienie wobec ludzi i Boga. Jest to świat haosu, przepełniony po brzegi tytułową trwogą ... Most symbolizuje tu życie, jego początek i koniec, każdy człowiek to everyman, który się narodził i nieustannie wędruje ku zagładzie, ku końcowi ... jak postać tragiczna, bez względu na jej poczynania i tak czeka ją bliska śmierć . Parabola zdarzeń i egzystencji, jak w Procesie Kafki .
Czlowiek jest bezbronny wobec otaczajacego go absurdu ...

Po pierwsze mam bzika na tym punkcie, po drugie lubie sie wymadrzac, po trzecie jak wieszasz obrazy Muncha na scianach to chociaz badz swiadomy o co come on ;) !

Pozdrawiam i ...żywię do Ciebie sympatię za sam fakt, że Cie to kreci.