sobota, 17 listopada 2007

Jest druga, mi się nie chce spać.

Ale coś mnie trzyma przy kompie, mówi, żebym jeszcze został. Nie rozumiem mechanizmu uzależnienia od komputera. Aktualnie mamy 02:13 a ja w ogóle nie jestem senny. Nie wiem, czy to wina wypicia równowartości rocznej produkcji kawy w Kolumbii (naprawdę, miałem dzisiaj czy tam wczoraj istną libację kawową). Nawet nie mam zamykających się oczu. A może to wynik przyzwyczajenia?

Zakładając bloga nie miałem pojęcia, że nawet w takich momentach zachce mi się pisać cokolwiek, a już zwłaszcza dość dużą notkę. Miałem raczej na myśli pisanie czegoś raz na miesiąc, a tak, nie zważając na brak komentarzy już dość długo wytrzymuję w moim trudzie pisania. Nie wiem, czy ktoś kiedyś spotkał się z "wielkim wzrostem weny", ja przeżywam coś takiego teraz.

Tak więc kolejny wielki wywód (na temat snu) zapowiadam niedługo :]

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Ty, może ty powiek nie masz ?

A tak na poważnie, to weź mnie nie denerwuj takimi tekstami, zaczynam się poważnie o ciebie martwić ;)

Anonimowy pisze...

A widzisz jednak tu ktoś zagląda :) Pisz więcej o życiu, bo ciekawe te notki :)