sobota, 24 listopada 2007

Sen...

No więc oto zapowiadany wykładzik o śnie.

Czym jest sen? To pytanie nurtuje od bardzo dawna ludzi nauki. Snem nazywamy stan spoczynku, który u zdrowego człowieka trwa ok. 8-9 godzin. Podczas snu człowiek może widzieć różne wyimaginowane obrazy, to właśnie często nazywamy snem. Obrazy te zależą przede wszystkim o człowieka, który je widzi, od jego wspomnień, najważniejszych przeżyć i wreszcie od jego charakteru. Dlatego też niektórzy (np. ja :p) mają bardzo makabryczne sny, natomiast inni śnią o rzeczach bardzo miłych i przyjemnych.

Najważniejszą częścią snu jest faza REM, trwająca ok. 15-25 minut. To właśnie w tej fazie mamy do czynienia ze snami (jako obrazami, oczywiście). Chciałbym na początek objaśnić, od czego może zależeć treść przekazywana przez sen oraz omówić zjawisko "snów kontrolowanych" (nie, nie umiem tego zrobić, i nie zamierzam się tego uczyć ;) więc nie będzie to jakiś dokładny opis).

No więc, w głównej mierze nasze sny zależą od wspomnień. Podczas snu człowiek przypomina sobie ważne wspomnienia. Najczęściej dotyczą one minionego dnia, chociaż wyjątki są dość częste. Wspomnienie potrafi przez bardzo długi czas prześladować człowieka niezależnie od daty, ale nigdy przez całe życie. Kłania się tu freudowska koncepcja snu, która mówi o tym, iż w czasie snu różnorakie treści są przedstawiane pod dość mocną "przykrywką" i często są nierozpoznawalne, ale to chciałbym opisać później. No więc, można to wytłumaczyć prościej: podczas snu mózg układa sobie wspomnienia z ostatniego dnia, przy okazji przewijające się przez ludzki sen.

Jednak człowiek potrafi treść snu naginać, a szczególnie przedstawienie niektórych wspomnień w śnie. Sam sen jest na to bardzo podatny więc osobowość jest tu ważnym czynnikiem biorącym duży udział w określaniu treści snu. Przykładowo, Kowalski, jeśli jest on wielkim pesymistą, potrafi nawet coś tak dobrego jak awans w pracy przedstawić w śnie jako "nawał nowych obowiązków". Sen takiego Kowalskiego będzie zapewne polegał na pracy. Oczywiście trzeba mieć specyficzny charakter, aby tak odwzorować wspomnienia we śnie.

I to wsio! Pozostałe czynniki, o ile w ogóle znacząco wpływają na sen, to jest to tylko "niewielka część udziałów". Chciałbym teraz zająć się freudowskim wytłumaczeniem zjawiska snu. Otóż, Freud stworzył hipotezę, jakoby różnorakie wspomnienia człowieka były przedstawiane w śnie w bardzo nagięty, często niezauważalny sposób. Powodem tego stanu rzeczy ma być wg. Freuda "cenzor snu", którego on identyfikuje z wymogami kulturowymi, środowiskiem oraz wychowaniem moralnym. Dlatego też sny są często takie bezsensowne i niezrozumiałe.

Można się z hipotezą Freuda zgadzać lub nie - ja raczej wątpię. Przykłady stosowania jego hipotezy nie napawają zaufaniem. Freud kilkakrotnie mylił się w swoich diagnozach (np. przypadek rosyjskiego arystokraty - Pankiejewa). Moim skromnym zdaniem hipoteza Freuda jest trafna, ale trzeba ją ulepszyć, gdyż obecnie jest niezwykle niewiarygodna.

Skoro już mniej więcej wiemy czym jest sen, czas zająć się snem kontrolowanym. Jest to stan, w który mogą popaść niektórzy w czasie snu. Mogą go oni wydłużać oraz robić co chcą - osoba w takim stanie może w śnie zrobić wszystko, co jej się podoba. Może więc pospacerować po plaży z dziewczyną/chłopakiem itd. itd., ponieważ jest świadoma tego, że wyłącznie śni. Ponieważ jednak ta technika wymaga długiego treningu, nie jest popularna i nic nie wskazuje na to, że w najbliższym czasie się to zmieni.

A czym jest bezsenność? Chyba sama nazwa wskazuje - to zaburzenie psychiczne, w wyniku którego człowiek ma trudności z zaśnięciem. Współcześnie, główną przyczyną snu jest zmniejszone zapotrzebowanie na odpoczynek. Powodów jest równie dużo, co przypadków (a wielu cierpi na to zaburzenie, więc potencjalnych powodów może być naprawdę sporo). Najczęstsze przyczyny to wydłużony (sztucznie) stan czuwania lub przedawkowanie napojów energetyzujących i/lub kofeiny.

Znaczenie tej drugiej przyczyny jest oczywiste. Jednak sztuczne wydłużanie stanu czuwania (stanu w którym nie śpimy, a więc dnia) to bardziej złożony aspekt snu. Najczęściej chodzi po prostu o to, że ktoś idzie późno wstać. Z początku organizm przedłuża sobie sen i nierzadko człowiek budzi się gdzieś o siedemnastej, jednak z biegiem czasu organizm się przyzwyczaja do nowych warunków i skraca czas snu, tym samym zmniejszając stałe zapotrzebowanie na wypoczynek.

To stanowczo nie jest dobre. Powodów dla których wydłużamy stan czuwania jest wiele; najczęściej chodzi o komputer lub coś w tym stylu. Dlatego też bezsenność jest charakterystycznym zaburzeniem dla czasów współczesnych - w końcu wcześniej nie było po co wydłużać stanu czuwania - człowiek marzył o śnie. W dzisiejszych czasach wszystko wskazuje na to, że średni czas jaki człowiek poświęca na sen bardzo się obniży, np. do 6-5 godzin.

Bezsenność dotyka ok. 20% populacji. Jest to odsetek bardzo duży - widać więc, że problem stał się już powszechny i dotyka coraz więcej ludzi. Typowy stereotyp człowieka uzależnionego od komputera i jednocześnie cierpiącego na bezsenność to wychudły maniak, siedzący ok. 17 godzin na dobę przed WoWem i śpiący od święta. Blady i z bardzo podkrążonymi oczyma. Jednak zapewniam, że spełniam te pierwsze cechy, a wcale taki nie jestem :P.

Uff...

Brak komentarzy: