...głównie dlatego, że standardowo już opuściły mnie chęci do pisania. Po prostu wpadłem na genialny pomysł, już nie będę odczuwał wyrzutów sumienia ani nic, po prostu jestem uzależniony.
Wszyscy to wiedzą, dokładnie od civki. Gdy po raz n-ty nie mogłem pokonać durnego Hannibala (swoją drogą to jakiś absurd, że Panzer i trochę zmotoryzowanej piechoty nie może stawić konnym strzelcom a'la epoka wiktoriańska), a nikogo nie ma na multi, trzeba coś innego znaleźć do roboty. I znalazłem...
AD 1915 (czas gry). Na granicy z Kartaginą, swoją drogą już naprawdę okrojoną przeze mnie i Chinoli stoi cała armia czołgów i piechoty zmotoryzowanej. Są spadochroniarze. Około 70% inflacji. Znaczny deficyt budżetowy. Czekam, aż Chinole wypowiedzą Kartaginie wojnę. W międzyczasie bez przerwy żądam od Kartaginy każdych ilości złota, które jej przybędą. Prawo "kopnij cywilizację, gdy upada" sprawdza się znakomicie.
Ok. Chińczycy nareszcie wypowiadają wojnę, co było do przewidzenia. Moja armia rusza, ale popełniłem jeden podstawowy błąd. Licząc, że szybko przebiję się do stolicy, próbowałem skorzystać tylko z jednej armii. Chodziło już tylko o poszerzanie terytorium. Jako geniusz taktyczny zostawiłem granicę z innymi państwami odłogiem, paradoksalnie zostawiając straż graniczną na granicy z państwem, które z nudów uczyniłem moim wasalem (było tak małe, że trza było się zlitować). Obawiałem się sytuacji geopolitycznej po rozbiorach Kartaginy, ponieważ dzieliła mnie ona od Chinoli. Granica powstała po jej zniszczeniu byłaby bardzo mała, ale za to musiałbym ją ufortyfikować.
Atakuję. Pierwsze miasto poddaje się śmiesznie szybko. Nie zostawiam jednostek do opanowania buntu. W tym czasie kraj przechodzi wielką industrializację, a taki proces i wojna skutkuje kryzysem. Deficyt budżetu wzrasta. Decyduję się na przestawienie matuli stolicy na produkcję pieniędzy, by opanować budżet. W tym samym armia czeka koło stolicy Kartaginy. Atakuję...
...i dupa, bo przegrywam. Co jest z tą civką!?
piątek, 14 września 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz